czwartek, 4 kwietnia 2013

RZECZYWISTOŚĆ




{Rzeczywistość w znaczeniu potocznym to "wszystko co istnieje". Termin rzeczywistość w najszerszym znaczeniu zawiera wszystkie byty, zarówno obserwowalne jak i pojęciowe, wprowadzone przez naukę czy filozofię.}

{Rzeczywistość fenomenologiczna.
W szerszym i podmiotowym sensie, prywatne doświadczenia, ciekawość i selektywność obserwacji wpływają na osobistą interpretacje zdarzeń i kształtują rzeczywistość dostępną dla danej osoby. Ta rzeczywistość może pokrywać się w dużym stopniu z rzeczywistością innych, ale istnieją jej elementy unikalne dla tej osoby i niedostępne dla kogokolwiek innego. Większość doświadczeń duchowych następuje na tym poziomie rzeczywistości. W sensie psychologicznym ta rzeczywistość jest definiowana przez to co dana osoba uważa za rzeczywistość.}

Z hukiem zamknęłam opasłą, zakurzoną księgę i odłożyłam ją na pokaźną stertę pod ścianę. O istnieniu biblioteki w skrzydle zachodnim praktycznie zapomniałam. Z mieszanymi uczuciami ją opuściłam. Z jeden strony te wszystkie literki i wyrazy tworzyły sens, ale z drugiej... Ja rzeczywistość odbieram zupełnie inaczej.
Zerknęłam na zegarek na moim nadgarstku i uświadomiłam sobie, że już czas. Nikt nie lubi spóźnialskich osób, prawda?
Na prawdę długo zastanawiałam się, które drzwi wybrać. Czasami przelatuje mi przez myśl, że jest ich tu zbyt wiele, a ja nie lubię stawać przed trudnymi wyborami.
Summa summarum zdecydowałam się na "Rzeczywistość".
Brzmi strasznie?
Może trochę, czasami faktycznie ciężko jest się z nią pogodzić.
Po szybkim marszu w końcu docieram na miejsce i wyciągam klucze z mojej kieszeni.
Ich chyba też mam za dużo, tak swoją drogą.
Przekręcam kawałek metalu w zamku i dostaję odpowiedź w postaci chrzęstu.
Mocno pcham drzwi.
Je zawsze ciężko się otwierało.
Wydycham i wchodzę do środka. Panuje tu mały chaos. Ilekroć tu sprzątam to za każdym razem ten pokój robi mi na złość. Dość podłe zjawisko, nieprawda? 

Najgorsze jest to, że tak często musimy do niego wracać, zderzając się z tym całym pobojowiskiem.
Wy pewnie także za nią nie przepadacie?
Rozumiem.
Ale dość tego bezsensownego gadania. Podchodzę do jeden z szafek i bez problemu na nią wskakuje, siadając wygodnie - czas na prawdziwą rozmowę.

Czuję na sobie palący wzrok tych oczu. Wychyla się zza rogu i uśmiecha nieznacznie.
Hmm...
Jest jakby bardziej radosna.

"Rzeczywistość"
Szepcze cicho, powolnym krokiem spacerując przez zagraconą podłogę.
"Czym jest rzeczywistość...?"
Szybko patrzy na mnie, uśmiechając się drapieżnie. Chce poznać moje zdanie, by potem z satysfakcją móc się sprzeczać. Tak, mogłam się tego spodziewać.
"Nie sądzisz, że rzeczywistość trochę nas ogranicza? Zmusza do tęsknoty?" 
Odpowiadam pytaniem na pytanie, w głowie spokojnie wszystko analizując. 
Nie słyszę odpowiedzi, wpatruje się we mnie wyczekująco. 
"Wiesz czemu wszyscy tak tęsknią za dzieciństwem? Bo dla małego dziecka rzeczywistość nie istniała. Mogliśmy być tym, kim tylko chcieliśmy bez bolesnego zderzenia z realiami. Byliśmy małymi brzdącami z głową pełną zabaw i radości. Nawet jeśli teraz zachowywalibyśmy się jak dzieci... Lepiej od razu sobie dać spokój. Problemem jest dorosłość. Dorosłość i rzeczywistość idą w parze. Jako małe dzieci mieliśmy prawo niczym się nie przejmować, a teraz? Teraz każdym rokiem ciężar na naszych barkach rośnie. Każdego ranka budzisz się z bolesnym uciskiem na duszy, wiedząc, że to nie czas, ani miejsce na marzenia; musisz stawić czoło rzeczywistości. Dlatego lubię ten sierociniec, tu mogę nadal być dzieckiem. Tu wszystkie drzwi są zamknięte, dopóki sama ich nie otworzę nie mam czym się przejmować."
Łapię oddech, bo mam wrażenie, że moje płuca płoną żywym ogniem. 
Uśmiecha się pobłażliwie, trochę jakby kpiąco.
"Czemu nas ogranicza, czemu zmusza do tęsknoty?"

Unoszę oczy ku górze i wzdycham podirytowana.
"Nie raz, nie dwa wyobrażałam sobie, że osiągnę wiele, że mogę dużo. Wszyscy ludzie mieli w swoim życiu taki moment, gdy oczami wyobraźni widzieli siebie jako mistrzów, a potem... Potem przychodziła rzeczywistość i śmiała im się w twarz. Ludzie odpuszczali w takich momentach, a potem tęsknili za czymś czego tak na prawdę nigdy nie mieli. Rzeczywistość zmusza nas też do tęsknoty za dzieciństwem..."
Urywam, bo widzę jej uśmiech na bladych ustach. Świetnie się bawi. 
"Może to nie rzeczywistość nas do tego zmusza, tylko my sami?" 
Otwieram usta, chcąc coś powiedzieć, zaprzeczyć, ale uświadamiam sobie, że to może być prawda. Widzę tą satysfakcję na jej twarzy. 
"Czym jest rzeczywistość...?"
"Nie wiem." 
Odpowiadam cicho i bezradnie, patrząc na nią.
"Ja Ci powiem. Rzeczywistość to my..."
"Ale... Ona tak często boli i ciężko sobie z nią poradzić."
Mówię cicho, próbując skupić się na jej twarzy. Mój rozbiegany wzrok zachowywał się, jakby szukał ostatniej deski ratunku.

"Ludzie. To natura człowieka już taka jest."

Patrzę jak wychodzi i jak zostawia mnie z mętlikiem w głowie. Wzdycham i zeskakuję z szafki. I tak zbyt długo już tu przebywam. W pośpiechu opuszczam ten bałagan i z głośnym hukiem zamykam za sobą drzwi. 
Czasami już sama nie wiem która z nas ma rację. 
Ja, czy może ta wredniejsza część mnie.



Zakuta w łańcuchy swoich marzeń.



Brak komentarzy:

Prześlij komentarz